"Człowieczeństwo to różnorodność." Prowokator z Sycylii o swoim miejscu na świecie

2021-02-16
"Człowieczeństwo to różnorodność." Prowokator z Sycylii o swoim miejscu na świecie
Jeśli będziesz miała szczęście, to przespacerujesz się kiedyś po przepięknych, zabytkowych uliczkach Katanii. Jeśli będziesz go miała więcej, to trafisz przy okazji do pracowni Nicoli, zwariowanego artysty, który całą swoją miłość do barokowej symboliki okolicznych kościołów, do lokalnych krajobrazów i duchowości, przelewa w unikatową biżuterię. Jego projekty charakteryzują się żywymi kolorami rodem z Sycylii, bogactwem kwiatów, oraz nawiązaniami do chrześcijańskiej estetyki rejonu. To nie jest biżuteria dla każdego! Nicola tworzy dokładnie takie akcesoria, jakie w Kate&Kate nazywamy „małymi dziełami sztuki.” Rzemieślnik pozostawia cząstkę swojej duszy w każdym kolczyku. Zamiłowanie do prowokacji na równi z szacunkiem do tradycji. W takim razie... dlaczego rozmawiamy z jego synem?
Pełne skupienie! Tak prezentuje się Nicola przy pracy w swoim warsztacie.

Cześć, jestem Enrico. Tata siedzi obok mnie, ale nie mówi po angielsku. W ubiegłym roku zacząłem pomagać mu w pracy. Chodzę za nim po warsztacie, uczę się. Wziąłem udział w sesji zdjęciowej do kampanii El Mexico...

Koniecznie musimy porozmawiać o tej kampanii i o nowej kolekcji, ale najpierw powiedz mi, czym jest dla was biżuteria w ogóle. Jak wygląda proces jej powstawania?

Wszystko zaczyna się od projektu. Mój tata po prostu rozrysowuje swoje pomysły na kartkach. Akurat w przypadku tej kolekcji to wyglądało nieco inaczej, niż zwykle, bo sięgnęliśmy po inną symbolikę. Chociaż Meksyk i Sycylia mają sporo wspólnego... Rodzina, wiara, miłość. Dzięki temu mogliśmy pozostać w obrębie naszego stylu, a jednocześnie zwiedzić kawałek świata. Uchylę rąbka tajemnicy – następna kolekcja będzie inspirowana Amazonią.

A byliście w Meksyku?

Niestety nie. Byłem za to na Kubie. Tam też życie toczy się bardzo powoli – w porównaniu do dużych, europejskich miast. W Amazonii nie byliśmy, ale poruszyły nas ubiegłoroczne, gigantyczne pożary. Także te w Australii, gdzie tata się urodził. Pochodzi z Sydney. Ale odkąd był małym dzieckiem, to nigdy tam nie wrócił... Właściwie nie rusza się z Sycylii.

Naprawdę? To powiedz, co jest w Sycylii takiego wyjątkowego.

Dla mojego taty Sycylia to więcej niż dom. To koncept. To kolory, zapachy, perfumy. Co prawda włoskie centrum mody to Mediolan, ale Dolce&Gabbana przyczynili się do popularności naszej, sycylijskiej kultury. I krajobrazów. Z drugiej strony, Sycylia często kojarzy się z mafią. Też trochę dlatego zależy nam, żeby tutaj zostać, żeby tworzyć modę na rodzinnej wyspie i ubogacać jej wizerunek.

Bajeczne kolory Katani... Nic dziwnego, że Nico ukochał to miejsce całym sobą!

To piękne, że macie swoje miejsce.

Tak! Jakbyś powiedziała do mojego ojca: „Możesz wybrać dowolne miejsce na całym świecie, Nowy Jork, Londyn, Mediolan; przeprowadź się,” to mój ojciec odpowiedziałby: „Chcę zostać w Katanii, tu jest najlepiej.”

Jak zmieniła się Sycylia pod wpływem pandemii?

Pandemia bardzo na nas wpłynęła. Szczególnie latem. Wszyscy nasi dystrybutorzy byli pozamykani, nie mieliśmy pracy. Niektórzy już się ponownie nie otworzyli z różnych przyczyn. Świat mody nieco zamarł. Ale my się nie poddajemy!

Skąd zamiłowanie do rzemieślnictwa?

Tata dorabiał jako kaletnik, kiedy był nastolatkiem. Ale nie traktował tego poważnie, tylko tak, o, jako pracę dorywczą. I rzeczywiście, porzucił branże, jak miał jakieś 25 lat. Dopiero po czterdziestce wrócił do projektowania w skórze, a następnie zainteresował się innymi materiałami i zaczął tworzyć biżuterię. No i myślę, że odkrył w ten sposób swój prawdziwy talent. Kiedy przyglądasz się, jak pracuje, to wszystko wydaje się proste i oczywiste. Ale wierz mi, że nie jest, bo próbowałem. Musisz bardzo dobrze rozumieć swoje narzędzia i materiały. Marka w sensie prawnym została założona 10 lat temu. I od tego czasu staramy się tworzyć na Sycylii modę, co też nie zawsze jest łatwe.

Ile osób pracuje w warsztacie?

Jak to: ile osób? Mój ojciec jest sam! Ja dopiero uczę się mu pomagać. Każdy kolczyk, który wychodzi z pracowni, jest zrobiony przez mojego ojca.

A jak myślisz, co spowodowało, że twój tata odnalazł się akurat w biżuterii?

Zaczęło się, jak sądzę, od gorejącego serca. To nasz ulubiony motyw i łatwo go uwiecznić w mosiądzu. A czemu biżuteria? Mój tata lubi prowokować. Chodzi o apropriację świętego symbolu w modowy dodatek. Wciąż go respektujesz, ale jednocześnie używasz po swojemu. Sacrum miesza się z frywolnością mody.

Czyli twój tata lubi włożyć kij w mrowisko!

Zdecydowanie! I nie tylko on... To ja zaproponowałem: „Tato, a co ty na to, żebym się w nowej kampanii pomalował, założył sukienkę i zapozował z biżuterią?” Miałem ochotę poeksplorować ten koncept, zresztą dzisiaj ważny, jakim jest gender fluidity i różnorodność możliwych ekspresji płciowych.

I skąd się wam wzięła ta potrzeba prowokowania?

We Włoszech, a szczególnie na Sycylii, wciąż zbyt często się oceniamy po pozorach. Zwracamy ogromną uwagę na to, jak ludzie nas postrzegają, więc tworzymy perfekcyjne, ale nieprawdziwe wizerunki. My mamy ochotę to przełamywać. Niech każdy będzie taki, jaki chce. Pokaż im, że nie obchodzą cię ich oceny, bo jesteś dobrym człowiekiem i to wystarczy. Może jesteś ekscentryczny, może trans – to nie ma znaczenia. Po prostu bądź. To nasze myślenie odzwierciedlone jest w nowej kolekcji i właściwie w każdej poprzedniej. Nasze kolczyki są duże i robią wrażenie. Daleko nam do konserwatyzmu!

Kolorowa i nieco oniryczna kampania zdjęciowa do najnowszej kolekcji, El Mexico. Na zdjęciach mój rozmówca!

Macie swoich idoli w świecie mody?

Rozglądamy po rynku. Oczywiście, każdy projekt reprezentuje naszą wizję i nasze wartości, ale też powstaje w zgodzie z ogólnymi trendami. Jeśli chodzi o konkretne nazwiska, to może Schiaparelli. Też jest ekscentryczny i ma bardzo wyrazistą wizję. No i oczywiście Dolce&Gabbana, którzy też lubią gorejące serca i krzyże. Kilka lat temu Domenico Dolce spotkał się z moim tatą. Kupił od nas kilka projektów i skopiował, bo były tak lekkie. Kolczyki, które wcześniej oferowała ich marka, były za ciężkie i nie dało się ich nosić. Cóż, nie mamy jakiejś ulubionej ikony mody. Staramy się wyróżniać. Robić biżuterię, jakiej kobiety nie znajdą w Zarze.

Czyli?

Biżuterię, która ubiera. Można do niej założyć tylko prostą, białą sukienkę – i wystarczy.

Dla jakiej kobiety Nico projektuje?

Dla silnej kobiety. Dla kobiety, która niczym się nie przejmuje. Czyste piękno i czysta ekspresja. Nasze kolczyki możesz nosić tylko pod warunkiem, że nie obchodzi cię opinia innych. Myślę, że wizja kobiecości według mojego ojca jest bardzo nowoczesna. To kobieta, która może być kimkolwiek zechce.

No dobrze, to przejdźmy do kampanii El Mexico, w której występujesz jako model. Jest świetna i bardzo wpisuje się w trend redefiniowania męskości – myślę tu choćby o Harrym Stylesie i Gucci.

Już po zrobieniu zdjęć odkryłem, że wiele większych brandów poszło w podobnym kierunku. Wspomniane przez ciebie Gucci, ale też Jean Paul Gaultier i kampania z modelami transpłciowymi, czy mocno gender fluid pokaz Dolce&Gabbana, w którym mężczyźni wystąpili z torebkami, z długimi włosami, ubrani w koronki i printy.

To dla ciebie bliski temat?

Cóż, w ubiegłym roku wydarzyła się we Włoszech taka historia, że transpłciowy chłopak został zamordowany przez brata swojej dziewczyny. To byli młodzi ludzie, około 18-stki. Poruszyło mnie to i poczułem, że musimy coś zrobić... Cokolwiek. Po prostu zaprezentować nasz punkt widzenia. Żeby młodzi, szczególnie młodzi, ludzie zobaczyli, że inność można zrozumieć. W tym tkwi nasza potrzeba prowokacji. Chcemy obalić przestarzałe definicje człowieczeństwa. Człowieczeństwo to różnorodność, a nie tylko to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni.

Co za straszna historia! Masz poczucie, że społeczeństwo włoskie jest mało otwarte?

W dużych miastach i w turystycznych rejonach, gdzie często są tłumy, nikt nie ma czasu krzyczeć: „Geje!” Ale wystarczy wyjechać na wieś i to się zmienia. Tam inne orientacje seksualne są nie do pomyślenia. Zmiany idą, ale powoli.

Barokowe kościoły, fontanny, place. Nieustające źródło inspiracji!

Opowiedz coś więcej o symbolach, którymi twój tata tak lubi się posługiwać. Myślę oczywiście o gorejącym sercu, ale też o elementach Día de Muertos z najnowszej kolekcji. To wybory czysto estetyczne, czy ich duchowy aspekt też jest istotny?

Nie, nie chodzi tylko o estetykę. Tata jest chrześcijaninem. I jak wspominałem, lubi mieszać sacrum z profanum. Meksykański kult zmarłych też jest nam bliski kulturowo. Tam jest może więcej kolorów, no i te słynne malunki na twarzach, ale jak przejdziesz się na sycylijski cmentarz, to zobaczysz mnóstwo kwiatów. I ludzie o nie dbają, pamiętają o nich. W naszej kulturze to jest ważne, żeby mieć stały kontakt z przodkami. Żeby kultywować obecność bliskich, którzy odeszli. Na pewno to jest coś, co nas pociągnęło w stronę Meksyku. To sprawa dużo głębsza, niż estetyka. To podobny sentyment.

Podoba mi się, że szukacie w innych kulturach elementów, które łączą nas jako ludzi, zamiast dzielić.

Dokładnie tak! Religia, śmierć, potrzeba wyrażenia siebie...

A Nico jest w tym wszystkim raczej szalonym artystą, czy zorganizowanym biznesmenem?

Zorganizowanym? Chyba żartujesz! Zawsze robi po kilka rzeczy naraz, a potem zaczyna jeszcze jedną, bo wpadł mu do głowy kolejny pomysł. Biega po pracowni i nie da się go opanować. Ale staram się go przekonać, że nasz brand nie urośnie bez odrobiny uporządkowania. Co nie zmienia faktu, że daję ojcu przestrzeń na kreatywność. Żeby nie usechł przy mechanicznie powtarzalnych czynnościach.

Nie możesz stłamsić duszy artysty! A jak Nico ładuje swoje kreatywne akumulatory?

Po prostu wychodzi na spacer. Katania dostarcza mu nieustająco nowych pomysłów. Budynki, kolory, plaże... Wiesz, mamy tutaj mnóstwo barokowej architektury, a barok to przecież tak bogaty i niejednorodny styl. Wystarczy obejrzeć ten sam kościół od drugiej strony i może rzucić ci się w oczy coś zupełnie nowego.

Chciałabym jeszcze zapytać o sprawę przyziemną, ale też ważną, a mianowicie o materiały, z których powstaje biżuteria NicoDesign. Macie lokalnych dostawców? Jak ważna są dla was kwestie ekologii?

Staramy się nie używać bardzo drogich metali czy kamieni, żeby cena finalnego produktu nie była za wysoka. Sztuczne kwiaty i inne elementy kupujemy lokalnie, w Katanii. Tylko mosiądz sprowadzamy z Mediolanu. To jest dla nas ważne nie tylko ze względów ekologicznych, ale też czysto patriotycznych. Chcemy móc powiedzieć: tak, to jest prawdziwie sycylijski produkt.

I na koniec: o co byście poprosili dżinna, gdybyście znaleźli lampę Aladyna?

O sukces dla brandu. Wszystko inne mamy.

Z Enrico, synem Nicoli, rozmawiała Natalia Aleksandra Komarow
Pokaż więcej wpisów z Luty 2021
Cywilizacja Majów. Kolczyki wiszące z mosiądzowej blachy
NICO DESIGN (Sycylia)
Kolczyki wiszące z mosiądzowej blachy
Cywilizacja Majów
520,00 zł
Buntowniczka na tamburynie. Asymetryczne kolczyki ręcznie malowane
NICO DESIGN (Sycylia)
Asymetryczne kolczyki ręcznie malowane
Buntowniczka na tamburynie
1 150,00 zł
Emocje Fridy. Kolczyki z niebieskozielonych kwiatów
NICO DESIGN (Sycylia)
Kolczyki z niebieskozielonych kwiatów
Emocje Fridy
740,00 zł
La Catrina. Asymetryczne kolczyki w stylu meksykańskim
NICO DESIGN (Sycylia)
Asymetryczne kolczyki w stylu meksykańskim
La Catrina
870,00 zł
Jukatan. Długie kolczyki z różowym sercem
NICO DESIGN (Sycylia)
Długie kolczyki z różowym sercem
Jukatan
840,00 zł
Meksykańskie słońce. Długie kolorowe kolczyki z sercem
NICO DESIGN (Sycylia)
Długie kolorowe kolczyki z sercem
Meksykańskie słońce
890,00 zł
SYCYLIJSKIE POMARAŃCZE. Kolczyki serca z kwiatami
NICO DESIGN (Sycylia)
Kolczyki serca z kwiatami
SYCYLIJSKIE POMARAŃCZE
750,00 zł
KAKTUSY I CHABRY. Kolczyki kaktusy z kwiatami
NICO DESIGN (Sycylia)
Kolczyki kaktusy z kwiatami
KAKTUSY I CHABRY
650,00 zł
MOJE SOMBERO. Kolczyki z gitarą i sombrero
NICO DESIGN (Sycylia)
Kolczyki z gitarą i sombrero
MOJE SOMBERO
720,00 zł
KOCHA WŁOCHY. Kolczyki z literami ITALIA
NICO DESIGN (Sycylia)
Kolczyki z literami ITALIA
KOCHA WŁOCHY
690,00 zł
pixelpixelpixelpixelpixelpixelpixelpixel