Sycylijska kolacja ze sztućcami Chanel

2019-01-22
Sycylijska kolacja ze sztućcami Chanel
Kocham podróże. Samoistnie wyciągają mnie z powierzchowności doznań, których doświadczam na co dzień. Przy mojej nadwrażliwości to niezwykle doskwiera, że często rzeczy piękne odbieram za szybko.  Zmuszam się sama do szybkich odpowiedzi, co we mnie wywołują. Szybkich, bo zaraz pojawia się coś następnego, i następnego, i tak w kółko…

Podróże przynoszą emocje, które zostają we mnie na zawsze.

W poszukiwaniu nowych inspiracji, kolekcji i bodźców skierowałam się na Sycylię, a konkretnie – do Syrakuz, miasta z 700 r. p.n.e.

Piazza Duomo

Zapierający dech w piersiach Piazza Duomo.

Poza sezonem ta gorąca, ale dosyć biedna część Włoch uspokaja się. Z jednej strony cisza i spokój, a z drugiej przytłacza moc historii, tradycji i szacunku do swoich korzeni. Bowiem dla Sycylijczyków to są sprawy niezwykle istotne.

Fontanna różowa

Podświetlona na mój ulubiony kolor fontanna.

Przez pierwszych kilka dni dość biernie przyglądałam się ludziom. Wydawało mi się, że brakuje im pewnego rodzaju wyrazistości. Tak jakby nie chciało im się ciekawie żyć. Że mają sobie to słońce, dostęp do morza, stare pałace, i że to im wystarcza. Całe szczęście – postanowiłam, że muszę zgłębić ich historię. Bo może dzięki temu zrozumiem duszę Sycylijczyka.

I tak się stało. Zakochałam się w tej wyspie….

Bo czy można nie kochać Włoch, gdy pastę je się na talerzach Versace, sztućcami Chanel? No i ta sycylijska kawa… Pita o poranku w promieniach słońca smakuje najlepiej. Jestem coffee-addicted, więc wiem, co mówię!

Talerzyk i sztućce Chanel

Taką zastawę to ja rozumiem.

Viva Santa Lucia

Niech żyje Święta Łucja!

Wiecie, że fascynują mnie kobiety. Zaczęłam od poznania patronki Sycylii. Odkryłam historię Św. Łucji, jednej z pierwszych męczennic chrześcijańskich. A naprowadził mnie na nią obraz pędzla Caravaggia w pobliskim kościele – zresztą zobaczcie sami: Pogrzeb Św. Łucji. Niezwykła, ale też brutalna historia o odwadze kobiety, która do ostatniego tchu broniła swoich przekonań. Została patronką pisarzy, ale też osób z chorobami oczu. (Czemu akurat tak? Zajrzyjcie na wikipedię.)

Drugi symbol Sycylii to Trinacria, czyli Meduza o trzech nogach, symbolizujących trzy najbardziej wysunięte przylądki wyspy: Capo Lilibeo, Capo Pacchino i Capo Perolo. Meduza to kolejna kobieta o tragicznej historii, a autorem jednego z najsłynniejszych jej przedstawień również jest Caravaggio. Mam do niego słabość, bo był utracjuszem, a gdzieś w głębi duszy też siedzi utracjuszka…

Sycylijczycy pięknie pokazują meduzę w postaci porcelanowych, pełnych kolorów figurek. Zachwyciłam się nimi, chodząc nocą po Syrakuzach i oglądając wystawy sklepowe.

witryny sklepowe

Bez opamiętania fotografuję wystawy sklepowe…

witryny sklepowe

…bo dusza Sycylijczyka to dusza estety! Jak i moja.

Mam takie szczęście w życiu, że w obliczu problemów napotykam cudownych ludzi i oni mi zawsze pomogą. Poznałam cudowną parę – Olimpię i Adriana, którzy 1.5 roku temu wyprowadzili się z Warszawy i osiedlili na wyspie (może to dobry pomysł na życie…?). Zamieszkałam w pałacyku, którym zarządzają.

kryształowa karafka

Kryształową karafkę z kieliszkami kupiłam na targu za marne 20 euro. W tle balkon pałacyku, w którym tymczasowo urzęduję, i wspaniałe, włoskie słońce…

Zachęcam Was do odwiedzenia Syrakuz. Mi to miasto dało oddech do pomyślenia o własnych symbolach. Co definiuje mnie i moje miejsce na ziemi? (Choć czasem myślę, że takiego miejsca jeszcze nie znalazłam…) A poza tym: czy jest coś we mnie ze Św. Łucji? I jak namalowałby mnie kochający życie Caravaggio?

Pokaż więcej wpisów z Styczeń 2019
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixelpixelpixel