Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

ODDAJEMY GŁOS TWÓRCOM: Kiedy biżuteria staje się opowieścią.

2026-08-29
ODDAJEMY GŁOS TWÓRCOM: Kiedy biżuteria staje się opowieścią.
Wiecznie fantazjuje i bawi się formą. Twierdzi, że biżuteria musi coś opowiadać. Osadza żaby, węże i sowy w swoich historiach. Dinozaury dopiero czekają na debiut. Poznajcie Giampiero Alcozera - projektanta, którego wyobraźnia zawsze ma ostatnie słowo.
Na dole mieszka. Na górze pracuje. Tyle mówi rozkład pomieszczeń. W rzeczywistości oba światy przenikają się nawzajem. Dom pełen jest śladów jego twórczości, a warsztat – jego życia. Kiedy otwiera drzwi, uprzedza, że nie jest maestrem porządków. Szybko jednak widać, że wszystko ma tu swoje miejsce. Tylko nie zawsze oczywiste. 
 DSCF8926_copy.JPG
Adres, pod którym wyobraźnia ma stały meldunek.
Na półkach leżą torby, stare projekty. W gablotkach wisi biżuteria, którą tworzył przez trzy dekady. Część kiedyś się nie sprzedała, więc została. Dziś nie oddałby jej za żadne pieniądze. Obok stoją przedmioty ze starych butików, instrumenty, figurka E.T. i przeszklony stół pełen znalezisk. „To po prostu ja” – mówi.   DSCF8926_copy.JPG
Nowe dzieła w salonie ekspozycyjnym. Te jeszcze można kupić.
Dom ma około 300 metrów. Jest ogród, ogromna kuchnia, pokój muzyczny i miejsce do zabawy, do którego biżuteria nie ma wstępu. Tam z córką rysuje, maluje, układa klocki i gra. Ona sama uczy się fortepianu i harfy.

Chcesz, żeby została muzyczką?

Nie. Chcę tylko, żeby widziała możliwości. Żeby wiedziała, że może rozwijać każdą pasję, która ją pociąga.

 DSCF8926_copy.JPG
Giampiero długo szukał swojej drogi. Dzisiaj trudno mieć wątpliwości, że ją znalazł.
On sam takiej swobody długo nie miał. W dzieciństwie marzył o szkole muzycznej, ale słyszał od konserwatywnych rodziców „najpierw studia”. Próbował nauk politycznych, filmu, reklamy. Pracował w korporacji. Żadna z tych dróg nie była jego.

Kiedy zdałeś sobie sprawę, że to właśnie biżuteria jest najlepszym miejscem dla twojej wyobraźni?

Najpierw rzeźbiłem, malowałem i komponowałem muzykę. W końcu zrozumiałem, że jeśli będę robił wszystko po trochu, niczego nie zrobię naprawdę dobrze. Wybrałem małe rzeźby. Czyli biżuterię.

 DSCF8926_copy.JPG
Małe rzeźby. Tak Giampiero mówi o swoich projektach.
Pierwsze tworzył już jako siedemnastolatek dla swoich dziewczyn. Rozpoznawalność przyszła dużo później – dopiero po trzydziestce. Przez lata robił prawie wszystko sam. Również dlatego, że jego projekty były zbyt skomplikowane, by produkować je masowo. Zamiast upraszczać biżuterię, postanowił nie upraszczać siebie.   DSCF8926_copy.JPG
Najpierw nauczył się robić wszystko sam. Potem – ufać także innym dłoniom.
Dziś pracuje z zespołem, który w dużej części jest z nim od ponad dziesięciu lat. Raz w tygodniu spotykają się i ustalają, co trzeba zrobić. Potem każdy działa samodzielnie.

Nie kontrolujesz ich?

Już nie. Trzeba mieć dobrych ludzi. Wtedy oni kontrolują samych siebie.

 DSCF8926_copy.JPG
Daje swoim pracownikom swobodę. Także tę liczoną w dniach wolnych od pracy.
Po pandemii musiał zmniejszyć zespół. Zostali najlepsi. I właśnie wtedy pojawił się pomysł: jeśli w krótszym czasie wyprodukują tyle samo co wcześniej, dostaną więcej wolnego. Najpierw piątkowe popołudnia. Jeśli wyniki się utrzymają – docelowo czterodniowy tydzień pracy.

Dlaczego to działa?

Bo czas jest ważniejszy niż sto euro więcej. Jeśli masz świetnych specjalistów, chcesz, żeby zostali z tobą. I próbujesz dać im coś ekstra.

 DSCF8926_copy.JPG
Żaba. Nieoficjalne logo Alcozera. Miejsce na honorowym miejscu ma właściwie z urzędu.
W pracowni ręcznie szlifowane kamienie leżą obok modeli wykonywanych metodą wosku traconego. Mosiężne elementy są polerowane, później trafiają do galwanizacji. Na stołach żaby, węże, krokodyle, broszki sprzed trzydziestu lat. I dinozaury kupowane miesiącami w internecie do kolejnego projektu. Nie ma tu jednej metody tworzenia.

Co pojawia się najpierw: historia czy biżuteria?

Różnie. Kreatywność nie ma zasad. Czasem pomysł przychodzi w podróży, czasem patrzysz na jakiś element i mówisz: zróbmy z tego coś pięknego. Ale każda biżuteria musi mieć historię. Musi coś opowiadać.

 DSCF8926_copy.JPG
Każdy Piotruś Pan ma swoje zabawki. 
Może właśnie dlatego nigdy nie chciał rosnąć za wszelką cenę. W świecie tych samych witryn i trendów interesuje go coś zupełnie przeciwnego.

Ludzie nadal szukają rzeczy innych?

Nie wszyscy. Ale tacy ludzie istnieją. Trzeba ich tylko znaleźć.

W maju otwiera kolejny butik we Florencji. Na dole powstanie galeria sztuki. Planuje też nowe podróże i coraz więcej czasu poświęca muzyce.

Masz jeszcze marzenia?

Zawsze. Nowe rzeczy do zrobienia, nowe miejsca, do których chcę pojechać. Trochę jak Piotruś Pan.

 DSCF8926_copy.JPG
Zdjęcie na koniec było łatwejsze niż ostatnie pytanie... 
A jesteś zadowolony z tego, co już zrobiłeś?

Zawodowo tak. Żeby wyrosły piękne kwiaty, czasem trzeba trochę pocierpieć.

Po chwili pytam, dlaczego właściwie Polki powinny nosić jego żaby i wszystkie inne te małe historie. Śmieje się.

Mamma mia! To trudne. To już ty musisz wymyślić.

I chyba właśnie dlatego jego biżuteria od lat nie potrzebuje jednej definicji.

 

 Pan_redaktor_1

Do noszenia opowieści zamkniętych w biżuterii zachęca Tomek Kiedyng, redaktor bloga. Sekunduje kobiecej charyzmie. Wierzy w dobrze opowiedziane detale. Sam zaczytuje się w prozie i reportażach Mariusza Szczygła. Dla równowagi kocha piłkę nożną.

Na pewno znajdziesz je tutaj

 

pixelpixel